Samozatrudnienie czy etat – co wybrać?

Nad porównaniem między samozatrudnieniem a etatem zapewne głowi się teraz wiele osób. Czy warto zrezygnować z części przywilejów wynikających z kodeksu pracy na rzecz większej swobody i wyższych zarobków? W tym krótkim tekście pokażę Wam kiedy to jest dobre rozwiązanie, czyli kiedy (i dlaczego) samozatrudnienie jest lepsze od etatu.

Co to jest samozatrudnienie?

Na wstępie warto wyjaśnić czym jest „samozatrudnienie” w kontekście tego artykułu. Za samozatrudnienie uważam prowadzenie jednoosobowej działalności gospodarczej i pracę dla jednego klienta (lub niewielkiej liczby klientów). To jest jak najbardziej możliwe i zgodne z prawem.



W takiej sytuacji klient (w kontekście etatu – pracodawca) godzi się na to, że łączą go luźniejsze relacje z osobą, która wykonuje dla niego pracę. W zamian za to ma znacznie mniejsze obowiązki związane np. z rozliczaniem takiej osoby. Nie płaci za nią podatku dochodowego i składek ZUS, a także nie składa za nią żadnych deklaracji. Otrzymuje od samozatrudnionego fakturę, którą „wrzuca w koszty”.

Te obowiązki samozatrudniony wykonuje na własną rękę. Sam odpowiada za prowadzenie księgowości swojej firmy, składanie deklaracji, opłacanie podatków i składek ZUS.

Co za tym idzie, koszty zleceniodawcy związane z samozatrudnionym są dużo niższe, niż w przypadku osoby na etacie. Ten argument można wysunąć w trakcie negocjowania stawki na fakturze.



Samozatrudniony zarabia więcej

Warto zdać sobie sprawę, że kwota „brutto” wpisywana na umowie o pracę to nie jest koszt, jaki ponosi pracodawca w związku z etatem. W rzeczywistości ten koszt jest dużo wyższy, ponieważ składki ZUS dzielą się na te finansowane „przez pracownika” i „przez pracodawcę”.

W praktyce wygląda to tak (kwoty w zaokrągleniu):

• zarabiasz 2850 zł,
• brutto na umowie masz 4000 zł,
• pracodawcę kosztujesz 4820 zł.

Oczywiście można machnąć ręką i powiedzieć sobie, że skoro pracodawca prowadzi firmę, to ma go być stać na „etatowego” pracownika. Ale co, jeżeli go nie stać? Odpowiedź jest prosta – wtedy zaoferuje mniejszą kwotę za tę samą pracę.

Warto więc porównać ile zarobiłby samozatrudniony, który kosztowałby firmę tyle samo, co pracownik etatowy z powyższego przykładu – czyli 4820 zł. Dla uproszczenia, kwoty podamy w zaokrągleniu.

Dla „małego ZUS-u” (to obniżone składki, które przysługują przez pierwsze 24 miesiące prowadzenia firmy):

• 4820 zł – kwota na fakturze,
• ok. 560 zł – zaliczka na podatek dochodowy,
• ok. 430 zł – składki ZUS,
ok. 3830 zł – kwota „na rękę”.

Dla „dużego ZUS-u”:

• 4820 zł – kwota na fakturze,
• ok. 460 zł – zaliczka na podatek dochodowy,
• ok. 1042 zł – składki ZUS,
ok. 3318 zł – kwota „na rękę”.

Dla zobrazowania tematu w obliczeniach wziąłem pod uwagę 1/12 kwoty zmniejszającej podatek (ok. 46 zł). Standardowo prowadząc firmę tę kwotę rozlicza się jednorazowo (raz w roku) – bez podziału na 12 części.

Jak widać w przypadku „małego ZUS-u” (który płaci się przez pierwsze 24 miesiące prowadzenia firmy) zarobki samozatrudnionego są o blisko 1000 zł większe. Po przejściu na „duży ZUS” nadal są większe – o blisko 470 zł.

Ale uwaga! W powyższych rachunkach nie wziąłem pod uwagę żadnych kosztów, a także opcji odliczania VAT-u. A to może jeszcze dodatkowo zwiększyć zarobki na samozatrudnieniu.

Koszty i VAT, czyli tańsze zakupy „na firmę”

Podatek na zasadach ogólnych rozlicza się jako procent od podstawy opodatkowania, którą stanowią przychody pomniejszone o koszty. Ta ogólna zasada dotyczy zarówno pracowników etatowych, jak i samozatrudnionych, ale inaczej jest w przypadku prawa do rozliczania faktycznie poniesionych kosztów.

Osoba na etacie nie rozlicza kosztów faktycznie poniesionych (z nielicznymi wyjątkami). Samozatrudniony natomiast ma pod tym względem znacznie większe możliwości. Może rozliczać w kosztach faktyczne wydatki, które ponosi w celu uzyskania lub zachowania (zabezpieczenia) źródła przychodu. Wydatków, które kwalifikują się do tej kategorii jest całkiem sporo. Można rozliczyć m.in.:

• wyposażenie biura (fotel, biurko, szafki, dekoracje do biura),
• elektronikę (komputer i akcesoria, drukarkę, skaner, smartfon, tablet, projektor),
• wydatki związane z samochodem (amortyzację samochodu, paliwo, części zamienne, usługi serwisowe),
• rower lub skuter, którymi samozatrudniony dojeżdża do biura lub klienta,
• czynsz, prąd, Internet (w przypadku osób, które mieszkają i prowadzą firmę w jednym miejscu media rozlicza się według procentu metrażu przeznaczonego do celów firmowych),
• kursy i szkolenia związane z wykonywaną działalnością.

To oczywiście tylko część popularnych kosztów. Jak widać każdy znajdzie wśród nich coś dla siebie.

Każdy z tych wydatków rozliczony w firmie obniża podatek dochodowy do zapłaty. A dzięki temu kwota „na rękę” z samozatrudnienia jest wyższa.

W poniższym wideo sprawdzisz na czym polega "magia" kosztów firmowych:



Zakupy bez VAT – jak to działa?

Druga ciekawa opcja związana z podatkami to rozliczanie VAT. Wielu przedsiębiorców decyduje się na dołączenie do grona VAT-owców, ponieważ jest to opłacalne podatkowo.

VAT-owiec do każdej sprzedaży dolicza VAT – zwykle 23%. VAT doliczony w danym okresie rozliczeniowym należy podsumować na deklaracji VAT i wpłacić na konto urzędu skarbowego. Ale ten VAT można wcześniej zmniejszyć – odejmuje się od niego VAT wynikający z tych zakupów, które służą prowadzeniu działalności gospodarczej.

Skutek? Dokonywanie zakupów w cenach netto – bez VAT. Oczywiście, osoba na etacie takiej możliwości nie ma.

Zalety bycia VAT-owcem można sprawdzić także tutaj:



Swobodne rozwijanie działalności

Warto też zwrócić uwagę na możliwości, które daje prowadzenie działalności gospodarczej, a których osoba na etacie nie ma.

Osoba na etacie, która chce rozwijać swoją działalność musi bardzo uważać, aby działania, które podejmuje nie zaczęły spełniać kryteriów dla działalności gospodarczej. Tę kwestię opisywałem już w poprzednim wpisie na NaTemat.pl.

Rzecz jasna nie musi się tym przejmować samozatrudniony, który już prowadzi działalność. Może swobodnie rozwijać to, czym się zajmuje. Dotyczy to nie tylko wprowadzania w życie nowych pomysłów na produkty i usługi, ale także swobodnego promowania działalności za pomocą reklamy – choćby AdWords lub na Facebooku.

Kwestie problematyczne – urlop, emerytura

Oczywiście samozatrudnienie ma też pewne kłopotliwe aspekty, do których należą zwłaszcza płatny urlop i emerytura. Owszem, osoba, która pracuje na etacie ma prawo do płatnego urlopu zapewnione przez Kodeks pracy. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby umówić się na analogiczne świadczenie z firmą dla której samozatrudnony świadczy swoje usługi.

A co z emeryturą? W przypadku pracy na etacie pracownik zdaje się na ZUS, do którego przekazuje sporą część swojego wynagrodzenia za pośrednictwem pracodawcy. Natomiast samozatrudniony musi o to zadbać we własnym zakresie, np. zakładając IKE lub IKZE, czy też w dowolny inny sposób.

Samozatrudnienie nie może przypominać etatu

Na koniec trzeba też wspomnieć o tym, że samozatrudnienie musi różnić się od etatu. Jeśli tak nie jest, to, Państwowa Inspekcja Pracy może nakazać zawarcie umowy o pracę, a z tym może wiązać się nawet konieczność zapłaty zaległych składek ZUS przez pracodawcę. W jaki sposób sprawić, by samozatrudnienie różniło się od etatu?

Osoba samozatrudniona nie może jednocześnie:

• podlegać służbowo pracodawcy,
• być zmuszona do wykonywania pracy w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę,
• być zmuszona do wykonywania pracy tylko osobiście,
• mieć w umowie zapisów o tym, że wykonuje doraźne polecenia (czyli pozostaje „do dyspozycji” pracodawcy).

Jeżeli spełniona jest większość tych kryteriów to znaczy, że mamy do czynienia ze stosunkiem pracy, a nie z samozatrudnieniem. Warto o tym pamiętać nawiązując współpracę z osobą, która prowadzi działalność gospodarczą.

To jak - samozatrudnienie, czy etat? Co wybieracie?
Trwa ładowanie komentarzy...